Wróćmy jednak do początku. Po dostaniu się na fotospacer na dzień przed ogłoszono propozycję wcześniejszego spotkania się jeszcze przed wschodem słońca. Niestety mi nie udało się już załapać na poranny spacer i pojechałem na godzinę 8:30. Spacer trwał około czterech godzin i skończył się fotograficzną niespodzianką. Naszym przewodnikiem po Kampinowskim Parku Narodowym został Pan Mariusz. Spacer rozpoczęliśmy od podjechania na podmokłe łąki w poszukiwaniu storczyków oraz innych kwiatów.
Aby sfotografować storczyki trzeba było się troszkę zanurzyć w podmokłą łąkę. Na szczęście obyło się bez chlupiących butów.
Na łące spotkaliśmy także koziołka.
W trzcinie można było dojrzeć Klępe.
Później udaliśmy się na dość krótki szlak po Kampinosie. Najpierw dotarliśmy do wieży widokowej gdzie na pomoście prowadzącym do niej spotkaliśmy wygrzewające się jaszczurki.
Później poszliśmy dalej do alei dębowej i osady mazowieckiej z tradycyjnymi domami. Po drodze spotkaliśmy Padalca.
W dalszej drodze spotkaliśmy jeszcze jednego Padalca w barwach godowych.
Fotograficzną niespodzianką była para osób z polskiego stowarzyszenia przyjaciół Indian.
Opowiedzieli nam trochę o zwyczajach Indian.
Na tym zakończyliśmy fotospacer. Wszystkie zbliżenia robiłem wypożyczonym teleobiektywem M.Zuiko 75-300 w pierwszej wersji, który chciałem przetestować. Muszę przyznać, że nieźle sobie radzi w dobrych warunkach oświetleniowych, nie wiem tylko jak by sobie poradził o wschodzie słońca przy fotografii zwierząt. Mam nadzieję, że dostanę się na kolejny fotospacer i będę mógł przetestować kolejne obiektywy.










































Fajna relacja. I dobra miejscówka na wschód słońca. A 75-300 będziesz mógł pożyczyć ode mnie ;-)
OdpowiedzUsuńMasz rację co do wschodu :-) mam go w planach.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń