Moje Hobby Fotografia
środa, 7 listopada 2018
piątek, 2 marca 2018
Stacja kosmiczna na Śnieżce 1-03-2018
Dzisiaj opiszę relację z bardzo krótkiego i szalonego wypadu na Śnieżkę.
W związku z różnymi licznymi przeciwnościami losu i nieodpuszczającym pechem postanowiłem wyjechać samotnie na Śnieżkę aby trochę odreagować i przemyśleć parę spraw. Pomysł zakiełkował we wtorek, a w środę przez połowę dnia sprawdzałem pogodę na czwartek. Koło trzynastej postanowiłem pojechać. Wyszedłem z pracy wcześniej i o piętnastej byłem już w domu. Szybko się spakowałem i położyłem na krótką drzemkę. O 20:30 byłem już w drodze do Mala Upa skąd postanowiłem wchodzić. Na miejsce dotarłem o 2:40 i odrazu wyruszyłem w drogę na szczyt. Na parkingu temperatura wynosiła -18 C i nie było wcale tak zimno jak by mogło się wydawać. Na górze miało być -25 C (odczuwalna -40) więc odrazu ubrałem się cieplej niż zwykle. Początek był bezwietrzny, a przez księżyc prawie w pełni było bardzo jasno.
![]() |
Po około godzinie dotarłem do schroniska Jelenka. Niestety czynne 10-18, więc ruszyłem dalej.
Od Jelenki wchodziłem już w raczkach.
![]() |
| Schronisko Jelenka |
Po drodze podziwiałem piękne nocne widoki. Gdy wyszedłem z lasu zaczęło wiać, a po pewnym czasie na tyle silnie, że założyłem kaptur.
![]() |
| Stacja na Śnieżce i księżyc |
![]() |
| Rozświetlony Karpacz w dole |
Po dotarciu na szczyt zaczęło powoli świtać choć do samego wschodu została jeszcze godzina.
Na górze było już naprawdę zimno. Nie byłem w stanie sprawdzić jaka była temperatura ponieważ telefon wyłączał się od mrozu, ale myślę, że prognozy nie były przesadzone. Widoki za to jakie zastałem na górze rozgrzewały mnie od środka.
![]() |
| Karpacz widziany z samego szczytu |
![]() |
| Poczta Czeska na szczycie |
Na 50 minut przed wschodem dołączył do mnie na szczycie Czech. Zaraz po wschodzie uciekł szybko na dół do schroniska żeby się rozgrzać.
![]() |
| Księżyc ze stacją |
![]() |
| Ostatnie zdjęcie łysego |
Ręce mi tak zamarzały, że ciężko było obsłużyć aparat, a filtrach CPL lub połówkowych nawet nie myślałem.
Wschód słońca może nie był najpiękniejszy, ale napewno był wart wejścia na górę.
Kilkanaście minut po siódmej zacząłem schodzić żeby się rozgrzać. Po drodze robiłem jeszcze zdjęcia. Po zejściu pierwszego kawałka przekonałem się że na górze nie było najzimniej. Dopiero teraz zaczęło mocno wiać z przodu i po raz pierwszy od dwudziestu lat założyłem czapkę. Dla niedowiarków zrobiłem nawet sobie zdjęcie 😁 wąsy lekko zamarzły.
![]() |
| Takie zamiecie spotkałem w drodze powrotnej |
![]() |
| Ostatnie spojrzenie na Śnieżkę. |
![]() |
| To zdjęcie zrobiłem w tym samym miejscu co drugie zdjęcie tylko tam to było nocą a to już w drodze powrotnej w dzień. |
Wypad był dość ekstremalny i szalony, ale tego mi było trzeba. Teraz tylko czekam aż palce powrócą do normy bo narazie od mrozu nie czuje końców trzech palców u każdej ręki. Podobno jak to powiedział Michał Sośnicki to mija po pewnym czasie 😀
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Rudawy Janowickie 2018-01
Dzisiaj trochę przewrotnie napisałem tytuł. Pojechałem na plener z Michałem Sośnickim w rejon Rudaw Janowickich, jednak ze względu na pogodę ani jednego dnia tam nie spędziliśmy.
Plener był raczej spacerowy niż fotograficzny, ale takie są uroki fotografii krajobrazowej.
Pierwszy dzień zamiast na zachodzie zakończyliśmy na wspólnym obiedzie. W sobotę rozpoczęliśmy od dojazdu do Mala Upa. Stamtąd wspięliśmy się czerwonym szlakiem wzdłuż wyciągu. Na górze jednak jedyne co widzieliśmy to mgła. Po wschodzie którego nie zobaczyliśmy zeszliśmy do schroniska obok parkingu. Przy śniadaniu wspólnie zdecydowaliśmy się pójść na zachód słońca na Śnieżkę. Chociaż nie było jej w planie to sprawdzając pogodę i kamery internetowe było to jedyne miejsce w którym mogło być ładnie. Na Śnieżkę ruszyliśmy po 10 i do schroniska Jelenka drogę mieliśmy spokojną.
Po odpoczynku i obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę.
Im wyżej tym nasze nadzieje na ładną pogodę coraz szybciej się ulatniały. Po wyjściu na ostatni etap bez żadnej roślinności która nas wcześniej chroniła weszliśmy w ciężkie warunki.
Wiał silny wiatr a widoczność sięgała parunastu metrów.

Po zagrzaniu się zeszliśmy powoli na dół. Następnego dnia dopiero zobaczyłem że aparat którym próbowałem zrobić choć parę zdjęć przestawił format zapisu z RAW na JPEG, na szczęście na najlepszą jakość. Następny dzień był naszym ostatnim w tym rejonie i wszyscy marzyli o odrobinie słońca na wschodzie.
Kolejny raz pojechaliśmy do Mala Upa i stamtąd udaliśmy się w przeciwną stronę niż do tej pory. Droga była krótka i łatwa. Na górze przez chwilę wyszło błękitne niebo z księżycem, jednak po chwili chmury znowu wszystko zasłoniły.
Wszyscy stali czekając na wschód i patrzyli czy będzie coś widać czy nie. Tym razem się nareszcie udało i wszyscy latali z aparatami żeby nadrobić te wszystkie dni niepogody.
Plener nie był może mocno fotograficzny, ale napewno udany. Z taką ekipą można w każdą pogodę wędrować. Pozdrawiam wszystkich uczestników.
Plener był raczej spacerowy niż fotograficzny, ale takie są uroki fotografii krajobrazowej.
Pierwszy dzień zamiast na zachodzie zakończyliśmy na wspólnym obiedzie. W sobotę rozpoczęliśmy od dojazdu do Mala Upa. Stamtąd wspięliśmy się czerwonym szlakiem wzdłuż wyciągu. Na górze jednak jedyne co widzieliśmy to mgła. Po wschodzie którego nie zobaczyliśmy zeszliśmy do schroniska obok parkingu. Przy śniadaniu wspólnie zdecydowaliśmy się pójść na zachód słońca na Śnieżkę. Chociaż nie było jej w planie to sprawdzając pogodę i kamery internetowe było to jedyne miejsce w którym mogło być ładnie. Na Śnieżkę ruszyliśmy po 10 i do schroniska Jelenka drogę mieliśmy spokojną.
![]() |
| Najmłodszy z uczestników Mikołaj wraz ojcem |
![]() |
| Schronisko Jelenka |
Po odpoczynku i obiedzie ruszyliśmy w dalszą drogę.
Im wyżej tym nasze nadzieje na ładną pogodę coraz szybciej się ulatniały. Po wyjściu na ostatni etap bez żadnej roślinności która nas wcześniej chroniła weszliśmy w ciężkie warunki.

![]() |
| Jak widać humor pomimo warunków dopisywał |
Po kawałku drogi nie oznaczonym dotarliśmy do tyczek które pomagały w orientacji. Po chwili zwątpienia i naradzie oraz sprawdzeniu odległości do szczytu ruszyliśmy w dalszą drogę. Na szczyt dotarliśmy w komplecie wraz z najmłodszym uczestnikiem jedenastoletnim Mikołajem. Na górze jednak nic nie było widać.
Po zagrzaniu się zeszliśmy powoli na dół. Następnego dnia dopiero zobaczyłem że aparat którym próbowałem zrobić choć parę zdjęć przestawił format zapisu z RAW na JPEG, na szczęście na najlepszą jakość. Następny dzień był naszym ostatnim w tym rejonie i wszyscy marzyli o odrobinie słońca na wschodzie.
Kolejny raz pojechaliśmy do Mala Upa i stamtąd udaliśmy się w przeciwną stronę niż do tej pory. Droga była krótka i łatwa. Na górze przez chwilę wyszło błękitne niebo z księżycem, jednak po chwili chmury znowu wszystko zasłoniły.
Wszyscy stali czekając na wschód i patrzyli czy będzie coś widać czy nie. Tym razem się nareszcie udało i wszyscy latali z aparatami żeby nadrobić te wszystkie dni niepogody.
![]() |
| Prowadzący warsztaty Michał Sośnicki |
Plener nie był może mocno fotograficzny, ale napewno udany. Z taką ekipą można w każdą pogodę wędrować. Pozdrawiam wszystkich uczestników.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





































































